środa, 5 lutego 2014

Zamieszki anty niemieckie w 1938 roku

We wrześniu 1938 roku w Polsce wybuchły rozruchy antyniemieckie. Zaczęło się od wieści, iż w Gdańsku Niemcy rzucili polskich kolejarzy pod pociąg. Wówczas w Bielsku-Białej Młodzież Powstańcza  przy ZPŚ, który  miał swoją świetlicę na "strzelnicy" wyszła na miasto. Prowadził ją powstaniec-inwalida chodzący o kulach.  Młodzież postawiła go na masce autobusu stojącego na placu Chrobrego, skąd zaczął przemawiać do ludzi. Jego przemówienie zgromadziło mnóstwo osób oraz  odśpiewano Hymn Polski i "Rotę". Pozniej zaczął się atak na niemieckie sklepy. Ze szczególną zajadłością zaatakowano księgarnie braci Hohn na placu Smolki, z której wyciągnięto wszystkie niemieckie książki, a następnie je podpalono. W końcu wybuchł pożar samej księgarni. Oficjalnym powodem akcji było wystawienie w witrynie przez właścicieli popiersia Hitlera. Faktycznym powodem akcji  była planowana akcja zjazdu  Jungdeutsche Parti planowanego na 4 września. Rozruchy trwały 3-4 dni. Podpalono szereg sklepów,  a nawet rozbito niemiecka szkołę. Na ulicach  atakowano każdą osobę  mówiąca po niemiecku. Dochodziło do walk z policja konną  m.in na ulicy Cieszyńskiej . Ówczesny przywódca bielskich Niemców, senator Wiesner uciekł z miasta, a jego willi przy ulicy Sobieskiego  przez cały czas rozruchów  pilnowała polska policja m.in z Katowic.

                                            Na zdjęciu zniszczona Jungdeutschowska księgarnia braci Hohn.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz