wtorek, 4 lutego 2014

Kolejna lekcja narodowa przed nami!

Zapraszamy wszystkich na kolejną lekcję narodową, którą poprowadzi mgr Krzysztof Chodorowski, znany i lubiany historyk uczący w I LO im. Mikołaja Kopernika.

Temat lekcji to: Romuald Traugutt - ostatni dyktator powstania styczniowego
Wykład odbędzie się 17 lutego w Zespole Szkół Katolickiego Towarzystwa Kulturalnego o godzinie 18.00 

2 komentarze:

  1. Tomasz Łysiak, Gazeta Poska; fragment, cyt:

    "W Polsce nastał okres manifestacji patriotyczno-religijnych. Na Krakowskim Przedmieściu odbywały się liczne procesje, w kościołach śpiewano „Boże coś Polskę” i modlono się za Ojczyznę. 25 lutego 1861 r. uroczysty pochód ze świętymi obrazkami w rękach dotarł na rynek Starego Miasta. Wysłany z konnymi żandarmami oberpolicmajster Trepow dostał szału, gdy zobaczył niesioną nad tłumem chorągiew z Matką Boską, Orłem i Pogonią. Kazał nacierać i bić. Sam zsiadł z konia i zaczął szarpać się ze studentami, próbując wyrwać sztandar. Wtedy od jednego z nich dostał w twarz laską. Skulił się i odjechał. Tłum zawył z radości. Okazało się, że Rosjanom można przyłożyć w gębę. Powstał nawet wierszyk i przyśpiewka: „Na Starym Mieście, przy wodotrysku, Teodor Trepow dostał po pysku”.

    Na plac Zamkowy wkroczyli kozacy. Asauła Zawarow (jak podaje M. Berg) wydał kubańcom rozkaz: „Udarit w nagajki” (Uderzyć nahajkami). I zaczęto Polaków bić batami. Jak niewolników. Dwa miesiące później, 8 kwietnia 1861 r., doszło do prawdziwej masakry. Ulice Starówki były pełne. Rosjanie rozpoczęli szarże konne na bezbronny tłum. Uderzali batami, szablami, pikami. Atakowali kobiety i dzieci. Ludzie klęczeli i modlili się. Kozacy szarżowali osiem razy. Pomimo tego nikt się nie cofnął. Wtedy wydano rozkaz strzelania. Padały salwa za salwą. Historyk rosyjski Berg na podstawie dokumentów wyliczył, że rosyjskie roty oddały w sumie kilkaset strzałów. Zabito wiele osób…

    To było preludium powstania, które miało wybuchnąć dwa lata później. Krew płynąca po warszawskim bruku nie była łatwa do zmazania z ludzkiej pamięci. Albo krzyż. Krzyż, który wtedy niesiono w procesji. Został uderzony moskiewskim batem. Ramię pękło, odłamało się, zwisło. I ten połamany krzyż stał się jednym z symboli Powstania Styczniowego. Znakiem sprzeciwu Polaków wobec rosyjskiego despotyzmu…"

    OdpowiedzUsuń
  2. kilka gorzkich zdań, które Traugutt skreślił na krótko przed aresztowaniem:

    "... 8 lutego, napisał list do księcia Władysława Czartoryskiego o, jak się wyraził, naszym śmiecisku moralnym: „Znani Wam są dobrze zagraniczni owi patrioci (…). Ludwik Mierosławski, szarlatan polityczny i wojskowy, próżny, tchórz, gotów na wszystko, ale wystawiając drugich a chroniąc siebie. Ignacy Chmielewski, tchórz i łotr ostatniego rzędu, ograniczony, gotów do zrobienia zamachu na cały świat, chociażby dla rozrywki, ale zawsze z zabezpieczeniem własnej osobistości. Stanisław Frankowski, biedny, poczciwy wariat, gotów na wszystkie zbrodnie, byle weń wmówiono, że ojczyzna tego wymaga. Dla miłości ojczyzny gotów ją zgubić. Stał się narzędziem cudzej podłości i przewrotności. Jan Kurzyna ma spryt i rozum, ale na nieszczęście braknie mu uczciwości; sam się nie skompromituje, ale może skompromitować tych, co mu zaufają. Aleksander Potocki, przede wszystkim ciekawy i chciwy świetnej kariery, umie najnieznaczniej każdego wybadać, zręczny podżegacz, sam zawsze sucho z wody wyjdzie”.

    To była wiedza, którą zdobył w ciągu kilku miesięcy dyktatury. Czytając dzieje powstania styczniowego, wspomnienia i otwarte obecnie archiwa, nie ma się wątpliwości, że wiedział, widział i rozumiał. I miał rację.

    OdpowiedzUsuń