czwartek, 23 stycznia 2014

Kilka słów o in vitro

      Wbrew pozorom nie jest to temat, który uważany jest tylko za tzw. kobiecy. Jest to temat, który tyczy się zarówno kobiet jak i mężczyzn i jest to temat, który można nazwać społecznym, światopoglądowym. Kontrowersje wokół zapłodnienia in vitro urosły do rangi problemu społecznego i de facto to co proponuje głównie lewica parom nie mogących mieć dzieci to całe przedsiębiorstwo. In vitro nie ma być dobrym rozwiązaniem dla par, ale przede wszystkim przedsiębiorstwem, które przyniesie w przyszłości niezłe zyski.
   Szansa dla nowych par, sposób na niepłodność, zdobycz medycyny, szczęście dla małżeństw – takie argumenty słyszymy wciąż z mediów, zwykle z ust lewicowych działaczek.
    Czy rzeczywiście In vitro to coś nowego, co pozwoli leczyć niepłodność i będzie dawało szansę kobietom na urodzenie upragnionego, zdrowego potomstwa?
Postęp przyzwyczaja nas do nowoczesnych rozwiązań. Lecz są obszary gdzie jasno trzeba wytyczyć granicę – te obszary to zabiegi, w tym In vitro, które ingerują w ludzkie życie.

Francis Galton
    Przemysł eugeniczny był znany już długo przed drugą wojną światową. W XIX wieku Francis Galton stwierdził, że warto by było zadbać aby społeczeństwo było lepsze. By wyselekcjonować jednostki, które mogą wzmocnić cywilizację i stworzyć wyższą klasę ludzi, jednocześnie hamować urodzenia osób źle przystosowanych, gorszych. Do tej wizji dołączyli także inni myśliciele m.in. Karol Darwin z teorią ewolucji. Wtedy eugenika była przede wszystkim praktykowana w Stanach Zjednoczonych. W ośrodku Cold Spring Hanbor powszechne stały się dyskusje i przemyślenia na temat przeprowadzenia człowieka na następny etap ewolucji – głównie poprzez eugenikę. Dyrektorem ośrodka był Charles Davenport – swoisty filozof myśli eugenicznej, a jego prawa ręka Hary Laughlin jako pierwszy stworzył pojęcie „półżyda”. Naukowcy chcieli ograniczyć przyrost naturalny wśród ubogich miast, a często także w koloniach USA, myśleli nad tym, by przerwać łańcuch złej dziedziczności. Dla białej, amerykańskiej elity Stanów Zjednoczonych, rozczarowanej upadkiem niewolnictwa problemem okazali się niepełnosprawni i upośledzeni. Naukowcy doszli do wniosku, że można przerwać 3 linie dziedziczenia wśród osób dotkniętych upośledzeniem poprzez przymusową sterylizację. Prekursorem tej metody stał się amerykański sędzia – Wendell Holmes Oliver i faktycznie w połowie lat dwudziestych metoda ta została wprowadzona. Uciekano się do najgorszych podstępów by niepełnosprawni podpisywali zgody na zabiegi. Alexander Graham Bell chciał koniecznie pozbyć się głuchych, Margaret Sanger i jej przyjaciel Madison Grant chcieli sterylizować czarnych.

Margaret Sanger
 Margaret nazywa się panią feminizmu eugenistycznego, a niestety jeszcze dzisiaj niektóre lewicowe środowiska uważają ją za autorytet. Madison Grant z kolei był wzorem dla Adolfa Hitlera, który w podziękowaniu pisał mu listy z wyrazami uznania. Tak więc, eugenika nie została wprowadzona wbrew powszechnej opinii przez Hitlera, lecz powstała jeszcze długo przed drugą wojną światową w Stanach Zjednoczonych.

        Po drugiej wojnie światowej eugenika przemianowała swoją nazwę na „genetykę”. Lecz ośrodki badań naukowych, naukowcy, uniwersytety gdzie kiedyś obmyślano plany polepszenia generacji zostały te same. Zmieniła się tylko nazwa, eugenikę należało przypudrować, zmienić nieco jej formę, by pod przykrywką genetyki zabijać po cichu dużo więcej istnień ludzkich. Obecnie ofiary są znacznie liczniejsze niż przed i w trakcie drugiej  wojny światowej. Co gorsza, robi się to w imię postępu, tłumacząc, że działania te są dla naszego dobra.

    Tak jest też z In vitro. Lekarz w trakcie zabiegu selekcjonuje zarodki – wybiera jeden, który jego zdaniem będzie miał największe szanse na prawidłowe rozwijanie się. Reszta zarodków jest zamrażana, a po pewnym czasie niszczona. Można by powiedzieć, że na jedno urodzone dziecko przypada kilkoro uśmierconych. Czasem w łonie matki może dojść do błędu w trakcie implantacji, kiedy to dochodzi do powstania „nadprogramowego potomstwa”. Znane są przypadki, kiedy to „nadprogramowe dziecko” zabijane jest wstrzyknięciem trucizny prosto w serce. Żaden człowiek nie powinien mieć prawa do selekcji życia ludzkiego. Biolodzy i całe środowiska naukowe są zgodne: faktem, jest, że życie ludzkie rozpoczyna się od momentu poczęcia, cały jego rozwój jest ciągły i nie ma innej fazy, w której można by było wyznaczyć początek życia.

   Całkiem niedawno w prywatnej klinice okulistycznej w Poznaniu znaleziono pojemnik, w którym  od ośmiu lat przechowywano ludzkie embriony. Wcześniej w tym miejscu znajdowała się klinika In vitro. W pewnym momencie wstrzymano jednak zamówienia na ciekły azot, który jest niezbędny do tego, by dzieci nie umarły, w ten sposób lekarze przyczynili się do śmierci tysiąca zarodków. Ten przykład pokazuje nam, że ludzkie życie przechowywane jest w beczkach i tak naprawdę dla lekarzy tych kliniki nie znaczyło nic, poza pieniędzmi w przypadku wykonania zabiegów In vitro.

      W niektórych krajach In vitro zaczyna być sposobem na zaprojektowanie dziecka takim, jakim wymarzyli sobie je jego rodzice. Pary decydujące się na dziecko mogą wybrać jego płeć, kolor oczu czy włosów. Nie chodzi już tutaj o urodzenie wyczekiwanego maleństwa. Izba Gmin w Wielkiej Brytanii zastanawia się nad dopuszczeniem selekcji, jeśli chodzi o płeć w przypadku drugiego dziecka. – mówi. – W Chinach selekcję płci przeprowadza się później, kiedy dziecko jest w siódmym, dziesiątym tygodniu. Określa się płeć dziecka i dokonuje aborcji dziewczynek. Przy in vitro tej samej aborcji dokonuje się wcześniej, bo w okresie preimplantacyjnym zarodka.
      Mało mówi się o wadach wrodzonych u dzieci urodzonych poprzez In vitro. Statystyki są jednak nieubłagalne – dzieci rodzą się najczęściej z wadami przewodu pokarmowego, wadami serca, uszkodzeniami kodu genetycznego, co rzutuje na następne pokolenia. Ciąże In vitro są niejednokrotnie mnogie, a noworodki mają niskie masy urodzeniowe. Następstwa tej metody są także zauważalne w okresie rozwojowym dziecka. Z psychologicznego punktu widzenia u dzieci poczętych drogą in vitro – występuje tzw. Zespół Ocaleńca czyli zespół cech charakterystycznych dla osób ocalałych od śmierci.
     Warto przy tym zwrócić uwagę na fakt, iż ciągle brakuje raportów zestawiających następstwa i skutki stosowania metody sztucznego zapłodnienia, powinno się też pamiętać, że wbrew temu co przekazują nam media nie jest to w żadnym razie metoda leczenia niepłodności. Ona nie leczy, ponieważ kobieta po urodzeniu dziecka jest dalej niezdolna do zajścia w ciążę w sposób naturalny. Ponad to sam stopień skuteczności In vitro jest bardzo niski. Ocenia się, że szanse na przeżycie embrionów wszczepionych do macicy i rozwinięcie się ich w prawidłowy płód to 15-20%. Natomiast sama kobieta poddająca się sztucznemu zapłodnieniu może doznać uszczerbku na zdrowiu, a nawet notowane są przypadki śmierci, gdyż aby pobrać w jednym cyklu 8-12 komórek jajowych kobieta poddawana jest dużej stymulacji hormonalnej, zupełnie nienaturalnej dla ludzkiego organizmu.
    Trzeba zdać sobie sprawę z tego, że In vitro to biznes, na którym całkiem nieźle się zarabia, dlatego wciąż jesteśmy „zalewani” informacjami o świetnej, cudownej metodzie sztucznego zapłodnienia. Polska jest krajem katolickim, więc normalnym jest, że powinna się odnosić do wartości kościoła katolickiego, którego stanowisko w tej sprawie jest jasne:
    Metody sztucznej prokreacji człowieka zaburzają naturalny proces rozwoju życia,z uwagi na odmienne warunki środowiskowe, w jakich dokonuje się połączenie komórek rozrodczych w laboratorium, w porównaniu do naturalnych warunków organizmu matki. Hormony aplikowane kobiecie celem jednoczesnego pozyskiwania kilku komórek jajowych (dla ich zapłodnienia in vitro) wpływają na cechy genetyczne zarówno tych komórek, jak i na zdrowie kobiety. Niekiedy zostaje wywołany tzw. zespół hiperstymulacji jajników z zaburzeniami krzepnięcia, obrzękami, zespołem depresyjnym i z zagrożeniem życia włącznie.
    Dlatego naszą rolą, tutaj na ziemi, powinna być zawsze obrona życia. Nie na zasadzie wchodzenia w zachowania agresywne, lecz jeśli będzie trzeba – na żmudnej, popartej odpowiednimi argumentami dyskusji.

Polecamy film Grzegorza Brauna pt. "Eugenika - w imię postępu". Można w całości obejrzeć pod tym linkiem: http://vimeo.com/27769726

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz