czwartek, 31 października 2013

Bialski ślady konfederacji barskiej

Było to pierwsze ogólnopolskie powstanie w obronie wiary katolickiej i niepodległości Rzeczpospolitej, skierowane przeciwko Rosji i jej ingerencji w sprawy polskie. Ślady tego ważnego w dziejach Polski wydarzenia historycznego znajdujemy również w Bielsku-Białej. W bialskim ratuszu odbył się 31 października zjazd marszałków i konsyliarzy ruchu, na którym podpisano akt utworzenia Generalnej Rady Stanów Skonferedowanych, tzw. Generalności, czyli naczelnej władzy konfederackiej. Została ona powołana z inicjatywy dyplomacji francuskiej, która utworzenie Rady Generalnej Stanów Skonfederowanych traktowała jako warunek udzielenia konfederatom pomocy finansowej i wojskowej. Została założona przez biskupa kamienieckiego Adama Stanisława Krasińskiego. Do jej władz weszli: Michał Jan Pac jako marszałek generalny konfederacji na Litwie, Joachim Karol Potocki jako regimentarz koronny i Józef Sapieha jako regimentarz litewski. W Białej zainstalowała się kasa Generalności, działały intendentura oraz stały garnizon. To stąd wysyłane były manifesty konfederatów. W Białej gościło wielu przywódców i partyzantów ruchu, m.in. Kazimierz Pułaski. Konfederaci mieszkali ponadto w Bielsku. Szukali tu przez dłuższy lub krótszy czas schronienia w czasie walk z Rosjanami. W 1771 r. władze Generalności zmuszone zostały do przeniesienia się do Cieszyna. Z tego powodu Biała była kilkakrotnie atakowana przez wojska rosyjskie. O ile w czerwcu 1771 r. obronił ją Mikołaj Walewski, to we kwietniu 1772 r. została zdobyta. Do 1771 r. zmarłych konfederatów chowano w pobliżu kościoła w Białej oraz na cmentarzu w Lipniku. 1772 Biała zostaje włączona w skład Galicji, nowej prowincji Austrii. W Cieszynie konfederaci złożyli w kościele parafialnym  obraz Matki Boskiej Berdyczowskiej, którą obrali za swoją patronkę. Świątynia spłonęła w 1789 r. podczas wielkiego pożaru miasta. Dziś kopia obrazu Matki Boskiej Berdyczowskiej – patronki konfederatów barskich – znajduje się w kościele w Jaworzu koło Bielska-Białej.

Bielsko - Biała - Pomnik Konfederacji Barskiej.

sobota, 19 października 2013

Zapal znicz pamięci w miejscach zbrodni obu kupantów

Zbliża się już piąta edycji akcji „Zapal znicz pamięci” - informuje IPN. Jej celem jest uczczenie pamięci Polaków, ofiar terroru niemieckiego, zamordowanych na terenach włączonych w 1939 r. do Trzeciej Rzeszy. We wspólnym projekcie uczestniczą rozgłośnie radiowe oraz oddziały Instytutu w Poznaniu, Katowicach, Łodzi, Gdańsku i delegatura w Bydgoszczy. Na ziemiach wcielonych do Rzeszy zamordowano tylko do końca 1939 roku – 40 tysięcy osób, przedstawicieli elit społeczeństwa II Rzeczypospolitej, panował tam znacznie większy terror niż na terenie Generalnego Gubernatorstwa. Tegoroczna edycja akcji „Zapal znicz pamięci” ma na celu również przypomnienie o masowych wysiedleniach ludności polskiej i żydowskiej z terenów przyłączonych do Rzeszy do Generalnego Gubernatorstwa, w latach 1939-1941 wysiedlono stamtąd ponad  414 tys. osób. Więcej szczegółów na temat akcji „Zapal znicz pamięci” na tej stronie http://ipn.gov.pl/aktualnosci/2013/poznan/akcja-medialno-edukacyjna-zapal-znicz-pamieci-v-edycja-poznan,-20-pazdziernika-2013


środa, 9 października 2013

Florian Maruszeczko jeden z najbardziej niebezpiecznych bandytów w latach 30-tych.

Jeszcze po wojnie w Bielsku i na Śląsku matki straszyły niegrzeczne dzieci krwawym mordercą. Nikifor Florian Maruszeczko, jeden z najbardziej niebezpiecznych bandytów w okresie międzywojnia grasował głównie na Śląsku, ale pochodził z pod Jarosławia, gdzie wychowywała go „ulica”. Schwytany w 1938 roku został dwukrotnie skazany na śmierć i powieszony.
 Dzieciństwo Floriana Nikifora Maruszeczki było ponure. Urodził się 15 marca 1913 roku w Korzenicy, wsi w powiecie jarosławskim. Był synem Katarzyny Maruszeczko, alkoholiczki i prostytutki. Początkowo był drobnym złodziejaszkiem, za kradzież portfela w wieku 14 lat trafił do poprawczaka. Po ukończeniu 18 lat aż do 1935 roku, był karany ośmiokrotnie i odsiedział najmniej tydzień - za nie zapłacenie rachunku w restauracji, najwięcej sześć miesięcy - za kradzież.  Nie mógł nigdzie zagrzać miejsca, stale przenosił się z jednej miejscowości do drugiej, dzieląc swe podróże z pobytami w zakładach karnych. Trafiał tam kilkakrotnie, odsiadując wyroki od tygodnia do pół roku pozbawienia wolności. Lecz wciąż był tylko zwykłym złodziejem, jakich wielu. Wszystko miało ulec zmianie w roku 1937, gdy przeniósł się na Śląsk. W ciągu kilku miesięcy stał się najbardziej znanym i okrutnym mordercą w ówczesnej Polsce. W tym czasie miał już pistolet marki Sauer und Sohn kaliber 7,65 milimetra, który skradł podczas włamania do mieszkania oficera straży granicznej w Żywcu. Z tym pistoletem nigdy się nie rozstawał. Kradł i napadał w wielu miastach: Katowicach, Sosnowcu, Radomiu, Warszawie, Wadowicach, Bielsku. Poszukiwano go nawet za przestępstwa w Niemczech, Austrii i Czechach. Swą pierwszą ofiarę zastrzelił 26 października 1937 roku w parku Kościuszki w Katowicach. Zabitym był alfons (oficjalnie bezrobotny) Jerzy Rother. Zaczęło się od kłótni Maruszeczki z jedną z prostytutek, po chwili bandyta zaczął ją bić, a ona, przerażona, zawołała na pomoc Rothera. Gdy alfons przybiegł, Maruszeczko wpakował mu dwie kule, zabijając na miejscu. Podczas ucieczki ranił ciężko przechodzącego woźnego Sądu Apelacyjnego w Katowicach Antoniego Fornalczyka, który przez kilka dni walczył o życie w szpitalu. Fornalczyk miał pecha – szedł przez park, wracając z pracy. Ubrany był w służbowy strój, który przypominał policyjny mundur. To dlatego Nikifor do niego strzelił, przekonany, że strzela do funkcjonariusza policji. Wkrótce dokonał tam groźnych napadów w kilku restauracjach, skradł z nich pieniądze. W nocy z 5 na 6 grudnia dokonali napadu na restaurację w Załężu pod Katowicami. Należała ona do małżeństwa Jana i Wiktorii Gałuszków. Podczas napadu Maruszeczko zaczął strzelać w lokalu, ciężko ranił panią Gałuszkową, która później zmarła. Strzelał także do gości restauracji, dwóch z nich ranił. Przez pewien czas miał dużo szczęścia, wyrywając się policyjnym obławom. Policja oferuje nagrodę 1000 złotych  za pomoc w schwytaniu opryszków.
 tekst z czasopisma "Światowid" o skazaniu bandyty na śmierć
 W Bielsku pojawił się na początku stycznia 1938 roku. I szybko, w nowym miejscu, dał się zauważyć. 7 stycznia 1938 roku napadł na sklep tytoniowy przy ulicy 3 Maja w Białej. - Florek potrzebuje pieniędzy i papierosów – krzyknął do przerażonego sprzedawcy. Ze sklepu zabrał 200 złotych i spokojnie odszedł, zostawiając ekspedientowi… zegarek - pamiątkę rodzinną. Przez najbliższy tydzień policja bezskutecznie go szukała.  Fatalny dla Nikifora Maruszeczki dzień nastąpił w sobotę 15 stycznia 1938 roku. Zwabiony muzyką i gwarem zabawy karnawałowej Cechu Krawieckiego pojawił się około godziny dwudziestej trzeciej w hallu hotelu „Pod Orłem” w Białej. Był już mocno nietrzeźwy i zaczął zaczepiać gości, szczególnie panie. Porządek w hotelu miał przywrócić posterunkowy Mieciński z komisariatu policji w Białej. Próba wylegitymowania bandyty zakończyła się strzelaniną. Florek był jednak tak pijany, że nie trafił mimo niewielkiej odległości a policjanta tylko zranił w policzek. Strzelanina przeniosła się na ulicę. Do akcji włączyli się taksówkarze z pobliskiego postoju. Do bandyty podbiegł szofer Robert Międzybrodzki z Białej podstawił mu nogę i powalił na ziemię, w sukurs przyszli mu koledzy kierowcy Jańcza i Adamczyk. Restaurator Franciszek Rączka wspomagany przez portiera Schindlera wyrwał mu broń z ręki. Florka pobito do krwi, krzyczano, że mógł zabić człowieka. Jeszcze nikt nie wiedział kogo zatrzymano. Dopiero doprowadzony na komisariat przestępca zaczął krzyczeć, że nie wiedzą z kim mają do czynienia - Ja jestem Florian Nikifor Maruszeczko! W Bielsku przesłuchiwał go jeszcze tego samego dnia sam szef śląskiej służby kryminalnej nadkomisarz Stanisław Brodniewicz, który zabrał go do Katowic w asyście śledczych Czyloka i Wiśniowskiego Maruszeczkę sądzono w dwóch sprawach niemal jednocześnie. Jedna dotyczyła zabójstywa policjanta Bąka, druga napadu na restaurację i postrzelenia woźnego sądowego. W obydwu zapadły wyroki śmierci. W trakcie procesu Florek mówił – Zaznaczam, że żal mi jest osób cywilnych, lecz policjantów wcale mi nie żal, gdyż stale mnie prześladowali. Uniewinniono za to innego kompana Maruszeczki Władysława Skarżyńskiego, któremu nie udowodniono winy. Wyroki zostały podtrzymane przez wszystkie instancje łącznie z Sądem Najwyższym. Nie uwierzono w symulowaną niepoczytalność, prezydent odmówił łaski. Wyrok przez powieszenie wykonano 8 sierpnia 1938 roku. 

źródła na podstawie  książki Tadeusza Dyniewskiego „Zbrodnia Zdrada Kara - Pitaval Śląski”.

piątek, 4 października 2013

Stanowisko Oddziału Bielskiego KDNu

Stanowisko Oddziału Bielskiego KDNu dotyczące ingerencji władz RN i MW w czasie ostatniego Zjazdu.

Ruch Narodowy przechodzi ciężki okres. Nie jest to tylko spowodowane wyciekami rozmów Przemysława Holochera, ale także wewnętrznymi sporami organizacji wchodzących w tzw. Ruch Narodowy. Pomysł powstania organizacji „Kobiety dla Narodu” pojawił się spontanicznie i miał w zamyśle reprezentować wszystkie kobiety, które nie utożsamiają się z powszechnym głosem współczesnych feministek. W swoim działaniu chciałyśmy się kierować wartościami, które można zawrzeć w trzech słowach: Bóg, Honor i Ojczyzna. Mimo, iż organizacja działa od niedawna, miałyśmy na koncie kilka ciekawych akcji, a w głowach mnóstwo pomysłów na kolejne. Bielski Oddział KDNu powstał niecałe 5 miesięcy temu i od tamtej pory ciągle się rozwijał. Niestety spekulacje medialne mówiące o tym, iż organizacja KDN jest „przybudówką” Ruchu Narodowego okazały się być prawdą. Sytuacja, która miała miejsce dwa tygodnie temu na wewnętrznym zjeździe KDNu zaskoczyła nas wszystkie. Pani Maria Piasecka - Łopuszańska – dotychczasowa prezes naszej organizacji została zdjęta ze stanowiska przez władze RN, które jak nam się wydawało nie powinny mieć wpływu na działanie Kobiet dla Narodu. Sama zainteresowana została postawiona przed faktem dokonanym, po czym powołano zupełnie inny Zarząd organizacji, będący „wygodny” głównie dla Młodzieży Wszechpolskiej. Nie podoba nam się fakt, iż w skład Zarządu KDNu wchodzi Piotr Głowacki – działacz MW, który już w tej chwili próbuje kierować naszą organizacją. W związku z tak haniebnym zachowaniem MW oświadczamy, iż Oddział Bielski Kobiet dla Narodu zamyka swoją działalność. Poczuwamy się także do solidarności z osobą Pani Marii, która prowadziła organizację od samego początku i została potraktowana w sposób odrażający i niehonorowy.

Grupa, którą Oddział Bielski prowadził „Kupuj po Polsku” w celu uruchomienia fanpage’a „Kupuj po polsku” będzie usunięta, a dziewczynom, które znajdowały się w tej grupie i miały wystawiać swoje produkty na fanpage’a będzie wyjaśniona ta sprawa pisemnie i grupa zostanie usunięta razem z już powstającym fanpage’m.

Fanpage KDNu Oddział Bielsko-Biała zostanie zawieszony i być może wkrótce przemianowany na zupełnie inną stronę nie będącą związaną z Ruchem Narodowym.

KDN Oddział Bielsko-Biała nie prowadził składek członkowskich. Wszystkie rzeczy potrzebne do zrobienia pikiet i akcji były robione własnoręcznie przez działaczki Oddziału bielskiego. Nie posiadamy żadnych rzeczy, które są własnością innych Oddziałów KDNu.

W razie jakikolwiek wątpliwości dotyczących zamknięcia Oddziału Bielskiego proszę o ustosunkowanie się na piśmie.

Kobiety Dla Narodu Oddział Bielsko-Biała