sobota, 29 czerwca 2013

70 rocznica rzezi na Wołyniu



W tym roku przypada 70 rocznica rzezi na Wołyniu. Chcielibyśmy przedstawić krótką historię tamtych wydarzeń. Wbrew opiniom jakie usłyszymy z mediów i od niektórych „historyków” wydarzenia na kresach wschodnich od lutego 1943 do lutego 1944 roku to nie była żadna wojna polsko – ukraińska, ani nie bratobójcze walki. W tamtych czasach OUN (Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów), wraz z podległą jej UPA (Ukraińska Powstańcza Armia) dokonały okrutnego ludobójstwa, brutalnej eksterminacji dzieci, kobiet i starców na około 60 tysiącach Polaków.


Polskiego chłopaka piłą przerżnęli na pół. Położyli go na stojak i tak zabili. Ludzie wychodzili z kościoła, a Ukraińcy do nich strzelali. Zabijali na miejscu. – mówi Jerzy Chmielewski, w czasie wojny członek oddziału Narodowych Sił Zbrojnych, 1943 r. jako młody człowiek znalazł się w centrum wydarzeń z 1943 r. na Wołyniu.


W instrukcjach UPA odkryto po wojnie ponad 300 opisanych sposobów tortur dzieci, kobiet i mężczyzn. Apogeum wołyńskiej rzezi miało miejsce 11 lipca. Wtedy to oddziały UPA mordowały polską ludność w ponad stu miejscowościach jednocześnie. Często, z racji tego, że była to niedziela i trwały msze, Polacy ginęli w kościołach.

O świcie oddziały UPA dokonały zmasowanego ataku na 99 polskich miejscowości pod hasłem „Śmierć Lachom”. Po otoczeniu wsi, by uniemożliwić mieszkańcom ucieczkę, dochodziło do rzezi i zniszczeń. Ludność polska ginęła od kul, siekier, wideł, kos, pił, noży, młotków i innych narzędzi zbrodni. Polskie wsie po wymordowaniu ludności były palone, by uniemożliwić ponowne osiedlenie.


Wymienione poniżej metody tortur i okrucieństw stanowią tylko przykłady i nie obejmują pełnego zbioru, stosowanych przez terrorystów OUN-UPA metod pozbawiania życia - polskich dzieci, kobiet i mężczyzn w męczarniach. Pomysłowość tortur była nagradzana. Więcej na stronie : http://wolyn1943.eu.interii.pl/artykuly.html



-Wbijanie dużego i grubego gwoździa do czaszki głowy.
-Zdzieranie z głowy włosów ze skórą (skalpowanie).
-Wyrzynanie na czole "orła".
-Wybieranie dwoje oczu.
-Przebijanie kołami dzieci na wylot.
-Obcinanie języka.
-Robienie miazgi z głowy przez wkładanie głowy w ściski zaciskane śrubą..
-Obcinanie kobietom piersi i posypywanie ran solą.
-Obrzynanie sierpem genitalii ofiarom płci męskiej.
-Przebijanie brzucha ciężarnej kobiecie bagnetem.
-Rozcinanie brzucha i wyciąganie jelit na zewnątrz u dorosłych.
-Rozcinanie brzucha kobiecie w zaawansowanej ciąży i w miejsce wyjętego płodu, wkładanie np. żywego kota i zaszywanie brzucha.
-Rozcinanie brzucha i wlewanie do wnętrza wrzątku - kipiącej wody.
-Rozcinanie kobietom ciężarnym brzucha i wrzucanie do wnętrza potłuczonego szkła.
-Wyrywanie żył od pachwiny, aż do stóp.



Dla mieszkańców Bielska-Białej pamięć o tamtych wydarzeniach powinna być pielęgnowana, bowiem wśród Bielszczan znajdują się ludzie, którzy dokładnie pamiętają zbrodnie na kresach, gdyż po wojnie zostali przesiedleni również w nasze okolice. 

Klaudia 

piątek, 28 czerwca 2013

Zagrożenie ze strony Islamu


Liczba muzułmanów z 150 milionów na początku XX wieku wzrosła do miliarda dwustu milionów. Przyrost naturalny ludzi praktykujących islam jest wielokrotnie większy od przyrostu naturalnego chrześcijan. Tylko mały procent wyznawców Allaha jest radykalny. Wojna pomiędzy Islamem i chrześcijanami trwa już od ok 1400 lat.

  W historii były dwa główne Dżihady, pierwszy był we wczesnych początkach islamskiego imperium. W VII w. arabskie armie wyruszyły z Arabii, Podbijając Iran, Irak, Centralną Azję i Indie, Syrię, Palestynę, Egipt, Północną Afrykę, a nawet Hiszpanię Portugalię i dużą część Włoch. Drugi Dżihad miał miejsce gdy Turcy podbili Bałkany i dotarli aż do bram Wiednia, rozszerzając swoje panowanie na południowo - wschodnią Europę. Dziś znajdujemy się w ostatecznej fazie ich misji, czyli ustanowieniu dominacji ich islamu na świecie, ustanowienie globalnego islamskiego państwa. Niestety lewicujące media i władze nie ukazują prawdziwego zagrożenia ze strony konserwatywnych muzułmanów. Dżihad przebiega stopniowo. Pierwsza faza trwa, gdy muzułmanie są w absolutnej mniejszości, przez co nie mogliby sprostać fizycznej konfrontacji głosząc pokój i tolerancję względem „niewiernych”, czyli niemuzułmanów. Udają przyjazne nastawienie, starają się przeciągnąć ludzi na swoją stronę, pokazując się im wyłącznie z jak najlepszej strony. Druga faza rozpoczyna się gdy jest wystarczająco dużo wyznawców islamu i zasobów by bronić muzułmańskie wspólnoty przed atakami, prześladowaniem lub jakąkolwiek krytyką, właśnie wtedy zapoczątkowuje się walka z „niewiernymi”, którzy stanowią fizyczne lub intelektualne zagrożenie dla islamu, wtedy wyznawcy mają nakaz aby odpowiedzieć na te zachowania fizyczną przemocą i terroryzmem. Ostatni, trzeci etap Dżihadu, zwany ofensywnym postępuje, gdy muzułmanie są w większości i mają dostęp do politycznej władzy w danym regionie. Nakazane im jest wtedy, by walczyć z każdym „niewiernym” nie podporządkowującym się ich prawom. W tym etapie muzułmani mogą wypędzać innowierców z ich ziem, by utrzymać tereny ważne dla muzułmańskich wspólnot – tereny takie jak Arabia. Zamachy takie jak w Biesłanie 2004r. Gdy 1 września, w jednej ze szkół, na sali gimnastycznej uwięziono 1200 osób zawieszając nad ich głowami materiały wybuchowe, gdzie po trzech dniach zostało zabitych ponad 300 zakładników, w tym 156 dzieci, czy atak na World Trade Center były atakami muzułmańskich radykałów wykonanymi w imię Islamu. Pojedyncze pobicia i mordy na  ludziach nie wyznających Allaha są coraz częstsze, a według przywódców duchowych Mahometa to dopiero początek. Największym przeciwnikiem islamizacji według badaczy, jest uświadomione społeczeństwo, które w pierwszym etapie Dżihadu może skutecznie zdusić jego rozrastanie się na cały świat.


Mateusz

środa, 26 czerwca 2013

Tramwaje w Bielsku-Białej

Tramwaje pojawiły się w Bielsku w 1895 roku i jeździły nieprzerwanie przez 76 lat - do roku 1971, kiedy to komunistyczne władze postanowiły je zlikwidować.Tramwaje elektryczne w Bielsku pojawiły się wcześniej niż w Warszawie, Krakowie czy nawet Wiedniu. Bielsko było trzecim miastem na ziemiach polskich, gdzie powstały tramwaje (po Wrocławiu i Lwowie)  

 Wiosną 1895 r. rozpoczęto budowę 5-kilometrowej trakcji szynowej przez Bielsko, a już 10 grudnia jeden z dwóch wagonów wiózł pierwszych pasażerów: inspektorów przyjmujących trakcję do użytku. Tak zaczyna się historia bielskich tramwajów. Pierwszą linię tramwaju elektrycznego w Bielsku-Białej  Biegła od Dworca Głównego do Cygańskiego Lasu i miała 14 przystanków. , wokół którego rozwinęła się dzielnica wypoczynkowa. Zajezdnia znajdowała się przy dzisiejszej ul. Partyzantów (na wysokości kortów tenisowych w Parku Włókniarzy). Tramwajem bielskim zarządzało najpierw towarzystwo „Bielitz-Bialaer Local Eisenbahngesellschaft” (Bielsko-Bialska Spółka Lokalna Kolej Żelazna), a od 1897 r. spółka akcyjna „Bielitz-Bialaer Electricitäts und Eisenbahn Gesellschaft” (Bielsko-Bialska Spółka Elektryczna i Kolejowa). Po torach, o prześwicie 1000 mm, kursowały wozy pomalowane w austriackie barwy państwowe: czarno-żółte (dopiero w 1925 r. przemalowano je na kolor szaro-błękitny). Pierwsze bilety kosztowały 10 i 20 halerzy. Wprowadzono również bilety robotnicze dla pracowników fabryk – po 3 i 6 halerzy.W 1904 roku wybudowano jedynie małą zajezdnię (na 4 wozy) na końcowym przystanku w Cygańskim Lesie. W 1911 roku przewożono codziennie mniej więcej do 2236 osób. W końcu ustalono, że tramwaj, będzie kursował średnio, co 30 minut (w obie strony), później kursował częściej. Liczba kursów sięgnęła wysokości 75 dziennie. Co drugi kurs zaczynał się lub kończył na dworcu kolejowym.W okresie I wojny światowej gwałtownie wzrósł przewóz tramwajowy w mieście. Bez wątpienia związane to było z masą nowych mieszkańców, którzy osiedlili się na terenie Bielska, jak i zarówno z ciągle nie malejącym zainteresowaniem turystyką. W 1916 r. bielskie tramwaje po raz pierwszy przewiozły ponad milion pasażerów.



 W 1926 r. dokonano przełożenia linii z ulicy Pastornak na ulice Zamkową i Blichową (na odcinku Teatr-Pl.Blichowy). Stary odcinek toru pozostawiono jeszcze na przeszło 8 lat - służył jako trasa dla tramwajów przewożących towary. W 1934 dawną trasę przez ul.Pastornak zerwano, pozostawiając tylko niewielkie odgałęzienie slużące jako krańcówka dla składów "teatralnych" - czyli tramwajów kursujących na odcinku Teatr-Dworzec, oraz jako bocznica awaryjna dla składów technicznych.W czasie II wojny światowej komunikacja tramwajowa funkcjonowała bez przeszkód (co prawda do listopada 1940 na skróconej linii - wycofujące się oddziały polskie wysadziły tunel kolejowy, uniemożliwiając dojazd do dworca - ale uszkodzenia zostały szybko naprawione), ciesząc się ogromnym powodzeniem wśród pasażerów - dla przykładu w ciągu 1941 roku skorzystało z niej 3 miliony pasażerów Po wojnie, w 1951 roku wybudowano (w czynie społecznym!) drugą linię tramwajową Dworzec - Aleksandrowice (wzdłuż ulicy Piastowskiej), o długości 2,6 km, również jednotorową (z dwoma mijankami) i końcową pętlą na Hulance. Niestety w 1970 roku ówczesne władze podjęły decyzję o likwidacji obu linii tramwajowych i mimo protestów bielszczan w listopadzie 1970 zamknięto linię nr 2. Tabor został przekazany Łodzi w zamian za co Bielsko-Biała otrzymała 35 autobusów marki Ikarus. Ostatni tramwaj zjechał do zajezdni 30 kwietnia 1971. W roku 1993 garstka zapaleńców powołała Bielskie Towarzystwo Tramwajowe, które wpisało sobie do statutu lobbowanie na rzecz reaktywacji transportu szynowego w naszym mieście. Członkowie BTT odnaleźli dwa porzucone dziewiętnastowieczne wozy użytkowane niegdyś przez bielskie przedsiębiorstwo komunikacyjne. Przez lata PRL-u służyły jako...altanki w ogródkach działkowych.  



Bielskie muzeum tramwajów nigdy jednak nie powstało, choć dysponowało ośmioma wagonami, w tym ponad stuletnimi zabytkami. Każdego roku w kasie miejskiej nie było dość środków na taką inwestycję. Przeciwnie. Przez lata tabor stał na terenie bazy Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego przy ul. Długiej, który pobierał od BTT opłaty z tytułu dzierżawy. Tymczasem kolejne ekipy w ratuszu nie radziły sobie z problemem. Powrót taboru na ulice okazał się niemożliwy ze względów finansowych. Upadały też kolejne koncepcje wykorzystania wagonów w charakterze zbiorów muzealnych. 
 
 

 Dziś w mieście trudno znaleźć jakieś ślady po nich. Urząd Miasta chce to zmienić. Niestety, tramwaje do Bielska-Białej wrócą tylko jako pamiątka, gdyż sieć tych pojazdów nie będzie tu odbudowywana, tak jak to ma miejsce np. w Olsztynie. Na placu Żwirki i Wigury powstanie  fragment toru tramwajowego, a na nim zabytkowy tramwaj. Taki sam jak niegdyś jeździły po naszym mieście. Oprócz samego tramwaju, na okolicznej kamienicy powstanie mural odzwierciedlający stare zdjęcie z Bielska-Białej z okresu kiedy po mieście jeździły tramwaje. Projekt ten jest na razie w fazie planów. Ma szansę zostać zrealizowany dopiero pod koniec tego roku, ewentualnie na początku przyszłego.

                                                         

                                                                     źródła na podstawie m.in książka pt. "Bielskie tramwaje" autorstwa Jerzego Polaka.

 


 


Władze

Władze SPB-B :

Prezes - Klaudia Kotyńska

Z-ca Prezesa - Michał Waszek

Skarbnik - Mateusz Gruszka

piątek, 21 czerwca 2013

Bielsko-Bialski budżet partycypacyjny



Ostatnio radni Bielska-Białej podjęli temat większego i bezpośredniego udziału obywateli miasta w decydowaniu o jego wydatkach. Warto zaznaczyć, że po Sopocie i Dąbrowie Górniczej jesteśmy trzecim miastem w Polsce, którego rządzący chcą podzielić się władzą z mieszkańcami.


Idea budżetu partycypacyjnego zaistniała w pełni w brazylijskim mieście Porto Alegre,  gdzie od 1989r. tysiące mieszkańców miasta decydują o sporej części jego wydatków.
Według pierwszych założeń akcji z ogólnego budżetu miasta około 2-3% ma zostać wydzielonych do dyspozycji mieszkańców. Wydaje się to niezbyt wiele, jednak biorąc pod uwagę, że w 2013r. miasto Bielsko-Biała przeznacza na inwestycje ok. 47mln zł, kwota 6mln, o którą walczą zainteresowani partycypacją wydaję się już być znacząca.              
Na spotkaniu  radni chcieli usłyszeć od mieszkańców, w jaki sposób chcieliby spożytkować uzyskaną kwotę. Padały odpowiedzi na pytania, czy mają to być projekty twarde związane z inwestycjami w infrastrukturę, czy może miękkie jak festyn rodzinny, różne akcje społeczne. Czy należy skupić się na projektach małych czy dużych? Inwestycje osiedlowe/dzielnicowe czy większe, miejskie/miedzy-osiedlowe? Wiadomym jest, że trzeba będzie wykorzystać tzw. rady osiedli w Bielsku (właściwie to rady dzielnic, ale zwyczajowo przyjęto je nazywać osiedlowymi). Są one gotową strukturą aktywnych ludzi, którą można wykorzystać w dużej mierze do tego celu. Świetną zaletą jest to, że dowolne zgrupowanie mieszkańców może wspólnie ubiegać się o pieniądze na dany projekt. Również liczne stowarzyszenia działające w mieście mogą skorzystać z budżetu partycypacyjnego.  
Pozostaje jeszcze kwestia jak ostatecznie będzie wyglądać proces decyzyjny. Większość obecnych na spotkaniu w bielskim ratuszu była zdania, aby głosowanie na projekty odbywało się w maksymalnie ułatwiający sposób, czyli  przez internet, telefon, osobiście i oczywiście przez kilka dni lub więcej. Były wnioski, aby w głosowaniu i składaniu projektów mogli brać udział już 16-latkowie i nie tylko obywatele, ale również mieszkańcy tymczasowo zameldowani jak np. studenci.
Nie rozstrzygnięta ostatecznie jest również kwota i procent ogólnego budżetu.  Przed mieszkańcami jeszcze kilka spotkań, a przed radnymi pewnie kilkadziesiąt oficjalnych i zakulisowych dyskusji. W Bielsku sądząc po pierwszych uczestnikach spotkania, w akcję zaangażowanych jest póki co kilkudziesięciu mieszkańców. A prócz tego kilku radnych, głównie z PIS, co nie dziwi, gdyż z inicjatywy tego ugrupowania podjęto uchwałę o budżecie partycypacyjnym w mieście.
Miejmy nadzieję, że z czasem Bielsko będzie modelowym przykładem demokracji uczestniczącej. Gdzie jak w Brazylii, w ustalaniu budżetu partycypuje tysiące mieszkańców. Może z czasem będzie do współdecydowania 50% a może 100%  kwoty budżetu? Nie miałbym nic przeciwko, aby nawiązać do tradycji greckich polis. Tych, gdzie demokracja rzeczywiście oznaczała władzę ludu. Zanim przyszła oligarchia, plutokracja, tyrania czy inny lokalny układ władzy.

Klusek 

czwartek, 20 czerwca 2013

Kontrowersyjny film w polskiej telewizji

Mowa oczywiście o filmie pt. „Nasze matki, nasi ojcowie” niemieckiej produkcji. Co tak oburzyło polską opinię publiczną? Zanim wyjaśnię swój punkt widzenia, przyjrzyjmy się fabule serialu.

No właśnie serialu, nie filmu, ponieważ został on wyświetlony w 3 częściach. Główny bohater to Wilhelm Winter, który wyrusza na front wschodni razem ze swoim bratem Friedhelmem w 1941 roku. Ojciec obu braci wydaje się być Niemcem z "krwi i kości" i nie zamierza zawieść furerha, dlatego też posyła swoich synów na front. Trzeba dodać, że Wilhelm jest oficerem Wermahtu, wcześniej zasłużył się w walce, natomiast Friedhelm to świeżak w tej dziedzinie i nie bardzo pasuje mu walka na froncie, lecz poddaje się woli ojca. Charlotte podkochuje się w Wilhelmie dlatego zaciąga się do służby medycznej jako sanitariuszka, lecz nie wyróżnia się umiejętnościami i szybko zostaje skarcona przez tamtejszego lekarza. Greta i Victor tworzą parę. Victor jest Żydem, dlatego też dopiero (sic!) od 1941 obawia się o swoje życie. Oczywiście miłość nie zna granic więc Greta nawet za cenę przespania się z nazistowskim majorem chce załatwić Victorowi przepustkę do USA. Lecz naziści są nieprzejednani i wkrótce Viktor jedzie pociągiem do obozu koncentracyjnego, a zbieg okoliczności powoduje, że trafia do polskiej partyzantki AK.

Nie będę opisywać całej fabuły. Jeśli Państwo chcecie po prostu obejrzyjcie ten film. Ja, natomiast chciałam się skupić na ogólnym wrażeniu (podkreślam – subiektywnym) jakie na mnie wywarł. I oczywiście nie omieszkam przy tym porównać swoich wrażeń do tych wszelkich recenzji na portalach internetowych z cyklu „Nie widziałem, ale krytykuję”.

Chodź każda część serialu była jak dla mnie nieco za długa, to jednak jakoś dotrwałam i wreszcie mogę ocenić całość. Mimo informacji, które już przed emisją uderzyły do mnie z mediów na temat filmu, postanowiłam jednak oglądnąć i sama zobaczyć jak się sprawy mają i czy faktycznie film jest aż tak antypolski jak to owe recenzje medialne opisywały.

Motyw z AK pojawia się pod koniec 2 i w pierwszej połowie 3 części. Na początek uderzył mnie polski język w ustach niemieckich aktorów, straszne kaleczenie. Co do wątków historycznych – są dwa momenty według mnie, które mogą wskazywać na antypolski wydźwięk filmu. Moment gdy AK-owiec odmawia wypuszczenia Żydów z pociągu jadącego do obozu oraz wymuszenie ucieczki na Victorze gdy partyzantka AK dowiaduje się, że mężczyzna jest Żydem. Lecz nie jest to w moim mniemaniu coś co od razu można nazwać antysemityzmem!

Jest w całym filmie kilka nieścisłości historycznych i myślę, że nie celowo przekształconych, ale wynikających z „podkoloryzowania” fabuły. Tylko pytanie czy historię wolno koloryzować? Niemcy zrobili sobie w tym filmie swoich superbohaterów, litościwych i współczujących nazistów, mających dylematy moralne. Historia mówi co innego – ok., lecz czy gdyby nie postaci super heros to czy film ten miał by w ogóle rację bytu? W każdej produkcji pojawiają się postaci dobrych bohaterów, którzy z reguły przeżywają pięćdziesiąt tragicznych sytuacji by na koniec przytulić ukochaną. Gdyby od początku filmu wszyscy zginęli to ile mógłby on trwać?

Inną sprawą jest emisja niemieckiej produkcji w polskiej telewizji. Można wyobrazić sobie czy w przypadku odwrotnej sytuacji Niemcy wyświetliliby polski film historyczny. Raczej wątpliwe. Zamiast niemieckich filmów można znaleźć ciekawe polskie produkcje, choćby „Historia Roja” i po takiej projekcji warto by było zrobić debatę publiczną.

Arcydzieło to nie jest, lecz nie jest to też tak niesamowity paszkwil jakim jest opisywany w polskich mediach. Z drugiej strony jeśli nawet TVP nie zostawia na nim suchej nitki, to po co go emitować?

Prawica się oburza, mainstream też. A ja zachęcam do oglądnięcia filmu na spokojnie i wyrobienia sobie swojego zdania na ten temat.

Klaudia 

środa, 19 czerwca 2013

ZBIÓRKA PODPISÓW "PODPISZ SIĘ ZA ŻYCIEM"


Już dwa dni od zorganizowanej pod kościołem w Białej zbiórki podpisów przeciwko aborcji eugenicznej, a dopiero teraz wrzucamy informację. Musicie wybaczyć wszyscy jesteśmy ostatnio nieco zabiegani
Sam pomysł zbiórki wyszedł od środowiska Stowarzyszenia Patriotycznego Bielsko-Biała i Kobiet Dla Narodu Oddziału Bielsko-Biała. Jednak dużą i bardzo miłą niespodzianką okazała się ilość osób dotychczas niezaangażowanych w podobne działania, a które zdecydowały, że pomogą nam w zbiórce.
Od 6.00 (byliśmy trochę zaspani ale nawet to razem z porannym deszczem nie zdołało ostudzić naszego entuzjazmu) do 20.00 w grupach "czatowaliśmy" przy wyjściach z kościoła pilnując, żeby każda "owieczka" chcąca się podpisać miała możliwość to zrobić. Spotkaliśmy się z bardzo pozytywną i entuzjastyczną reakcją ludzi, nie tylko uczestniczących w liturgii, ale też zwykłych przechodniów, podchodzili, rozmawiali nawet dziękowali . Mieliśmy przyjemność rozmawiać też z paroma "nowoczesnymi katolikami" nie zgadzającymi się z naszymi postulatami, co, paradoksalnie, tylko poprawiało nam humor . Razem zebraliśmy ponad 200 podpisów!!
Podsumowując, akcja spotkała się z naprawdę dużym zainteresowaniem (gdybyśmy nie donieśli dodatkowych list, już w połowie zbiórki by nam zabrakło) i przychylnością... praktycznie każdego. I księży, i zakonnic, i świeckich. A pokuszę się o stwierdzenie, że nawet Boga (jak by mogło być inaczej) - mimo wszystko miało padać, a tylko pokropiło koło 7 i mieliśmy piękną pogodę na resztę niedzieli. Ale sprawdzaliśmy to na TVN Meteo - jak widać nie różni się dużo od zwykłego, też kłamią żeby nas zniechęcić do działania .
Ale nie udało się, mamy dużo nowych kontaktów, przychylność stanu duchownego, a (co najważniejsze) ludzie mogli zobaczyć, że ta milcząca większość opowiadająca się za życiem nadal pozostaje w naszym kraju większością. I w przynajmniej tej kwestii na zmiany się nie zapowiada.
Dziękujemy wszystkim za oddane podpisy!!

sobota, 15 czerwca 2013

Film Cristiada


Ile warta jest wolność? „Cristiada” opowiada historię grupy kobiet i mężczyzn, z których każdy decyduje się na podjęcie największego ryzyka dla dobra swoich rodzin, wiary i przyszłości swojego kraju. Fabuła filmu przybliża skrywane przez lata prawdziwe wydarzenia Powstania Cristeros, które w latach dwudziestych wstrząsnęło dwudziestowieczną Ameryką.

Obsadzie „Cristiady” przewodzi nominowany do Oscara Andy Garcia, odgrywający rolę generała Gorostiety, wojskowego w stanie spoczynku, który początkowo uważa, że niczym nie ryzykuje, przyglądając się wspólnie z żoną (nominowana do Złotego Globu Eva Longoria) temu, jak Meksyk pogrąża się w brutalnej wojnie domowej. Jednakże generał, który wzbrania się z początku przed zaangażowaniem w sprawę, wkrótce staje się porywającym tłumy przywódcą, zdolnym do złożenia ofiary z własnego życia. Zaczyna doceniać ofiarę, jaką muszą ponieść jego rodacy za prześladowanie religijne, i zmienia bandę rozwydrzonych rebeliantów w bohaterów będących siłą, z którą trzeba się liczyć. Generał ma niewielkie szanse w walce z wszechwładnym i bezwzględnym rządem, ale ludzie, których spotyka na swej drodze, młodzi idealiści, zadziorni renegaci, a przede wszystkim jeden, niezwykły nastolatek imieniem Jose, uświadamiają mu, że odwaga i wiara mogą narodzić się nawet wtedy, gdy już nie można liczyć na sprawiedliwość. Reżyser Dean Wright, dzięki swojemu wieloletniemu doświadczeniu w Hollywood, gdzie pracował jako specjalista od efektów specjalnych przy takich hitach jak„Titanic”, trylogia „Władca pierścieni” i „Opowieści Z Narni”, nadał tej opartej na faktach historii, która nigdy wcześniej nie została przeniesiona na ekrany, wizualnej siły. Scenariusz do filmu napisał Michael Love, a producentem jest Pablo Jose Barroso. W gwiazdorskiej obsadzie, której przewodniczą Garcia i Longoria, znalazł się również legendarny Peter O’Toole, wschodząca gwiazda Oscar Isaac („Drive”), muzyk i aktor Ruben Blades („Safe House”), Bruce Greenwood („STAR TREK”, „Super 8”), Nestor Carbonell („Mroczny rycerz powstaje”), Bruce Mcgill („Lincoln”), Santiago Cabrera („Herosi”, „Che”), nominowana do Oscara Catalina Sandino Moreno („Maria łaski pełna”) oraz Eduardo Verástegui („Bella”). Film był kręcony w historycznych miejscach w całym Meksyku. Znakomitej obsadzie dorównuje równie utytułowana ekipa: operator Eduardo Martinez Solarez („Bad Habits”), nominowany do Oscara za montaż Richard Francis-Bruce („Skazani na Shawshank”, „Siedem”, „Harry Potter I kamień filozoficzny”), scenograf Salvador Parra („Volver”) i zdobywca Oscara za muzykę James Horner („Avatar”, „Titanic”, „Braveheart - Waleczne Serce”).                                                
                                                                                                                                                           http://www.cristiada.pl/

Zapraszamy na cały film „Cristiada", który jest na naszym profilu YouTobe : http://www.youtube.com/watch?v=2KPNXVVEUtw

czwartek, 13 czerwca 2013

Podpisz się za życiem - zbiórka podpisów w Kościele Opatrzności Bożej w Białej.

16 czerwca w Kościele Opatrzności Bożej w Białej będą przez cały dzień zbierane podpisy pod obywatelskim projektem ustawy o ochronie życia. 
Na pomysł ten wpadli nasi członkowie oraz działaczki z KDN B-B. 

2 kwietnia został zarejestrowany Komitet Inicjatywy Ustawodawczej "Stop Aborcji". Celem Komitetu jest zmiana ustawy o ochronie życia. Przygotowaliśmy obywatelski projekt, który przywraca prawo do życia dzieciom chorym i podejrzanym o chorobę.

Obecnie w Polsce około 95% wszystkich aborcji jest dokonywanych na dzieciach podejrzanych o chorobę. Nasz projekt zakłada usunięcie z ustawy przesłanki, pozwalającej na ich zabijanie, a mianowicie usunięcie art. 4a par. 1 ust. 2, który brzmi: „Przerwanie ciąży może być dokonane wyłącznie przez lekarza w przypadku gdy: badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu lub nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu".

Pozostałe zmiany przepisów obywatelskiego projektu ustawy mają charakter redakcyjny: tam gdzie są odwołania do usuniętego punktu, musimy je skorygować.

By podpisać się za życiem wystarczą dane osobowe, adres i nr pesel.

Zapraszamy do włączenia się w akcję!


Wydarzenie na facebooku:  https://www.facebook.com/events/184369135057813/
 

poniedziałek, 10 czerwca 2013

Niwka



Mało kto wie, a jeszcze mniej osób pamięta, że kiedyś w miejscu ulicy Stojałowskiego płynęła rzeka – Niwka czyli prawy dopływ Białej o ponad 6 km długości. Swoje źródła bierze na stokach Gaików w granicach administracyjnych Kóz, następnie płynie przez bielską dzielnicę Lipnik w dolinie rozdzielającej wzgórza: Kopiec Lipnicki i Złote Łany. Na pl. Opatrzności Bożej wpływa pod ul. Stojałowskiego i wypływa dopiero przy swoim ujściu. . Można powiedzieć, że mieliśmy w Bielsku-Białej swoistą, małą „bialską Wenecję”, z chodnikami i domami po obu stronach rzeki. Niektórzy nazywali ją bulwarami „wieś w mieście”. W 1916 roku zgodnie z postulatami Maxa Fabiani’ego - architekta i urbanisty, skanalizowano pierwszy odcinek rzeki Niwki tworząc nad nią zwykłą ulicę. Drugi odcinek przebudowano w 1974 roku. Poniżej przedstawiamy zdjęcia rzeki i okolic.

 Ulica Stojałowskiego w 1908 r., widok ze skrzyżowania z ul. Krótką. To były ostatnie lata tego bulwaru przez jednych nazywanego "bialską wenecją", przez innych "wsią w mieście" - w 1916 r., zgodnie z postulatami Maxa Fabianiego, rzekę Niwkę skanalizowano tworząc zwykłą ulicę. Prowincjonalna zabudowa widoczna na zdjęciu też już w dużej mierze nie istnieje. 



 Ulica Stojałowskiego w 1910 r., widok ze skrzyżowania z ul. Ratuszową w kierunku zachodnim. To były ostatnie lata tego bulwaru przez jednych nazywanego "bialską wenecją", przez innych "wsią w mieście" - w 1916 r., zgodnie z postulatami Maxa Fabianiego, rzekę Niwkę skanalizowano tworząc zwykłą ulicę. Prowincjonalna zabudowa widoczna na zdjęciu też już w dużej mierze nie istnieje.

 Ulica Stojałowskiego w 1920 r., widok z dzisiejszego skrzyżowania z ul. Dmowskiego i Konfederatów Barskich w kierunku wschodnim. Ten odcinek Niwki skanalizowano dopiero czterdzieści lat później (odcinek od ul. Ratuszowej do ujścia Niwki do Białej skanalizowano zgodnie z postulatami Maxa Fabianiego już w 1916 r.), jednak wkrótce i tak bardzo się zmienił - w latach 20. umocniono brzegi, wybetonowano chodniki, a drewniany płot zastąpiono eleganckimi balustradami. Budynki widoczne na pierwszym planie po prawej nie istnieją. Perspektywę ulicy zamyka kościół Opatrzności Bożej.

 Ulica Stojałowskiego - jeszcze jako bulwar wzdłuż odkrytej Niwki - w latach 30. XX wieku, widok sprzed dzisiejszego Beskidzkiego Domu Maklerskiego w kierunku wschodnim. W centralnej części zdjęcia widoczne jest miejsce, gdzie współcześnie znajduje się skrzyżowanie ul. Stojałowskiego, Dmowskiego i Konfederatów Barskich. Z budynków po prawej stronie istnieje tylko jednopiętrowa kamienica widoczna częściowo (wyburzona w 2011) i budynek ze ślepą ścianą w głębi.








Ulica Stojałowskiego (jeszcze jako bulwar nad Niwką) i kościół Opatrzności Bożej w latach 30. XX wieku.















niedziela, 9 czerwca 2013

Bialski Klub Sportowy Stal Bielsko-Biała

 Niewiele jest klubów mających tak długą i piękną historię jak BKS Stal Bielsko-Biała.Dziś znany przede wszystkim ze znakomitej drużyny siatkarek, które nieprzerwanie od 1976 r. występują w ekstraklasie co jest fantastycznym wyczynem. BKS to przede wszystkim piłka nożna. BKS jeden z najstarszych polskich klubów sportowych, powstały w 1922 roku w Białej Krakowskiej. Czynnikiem motywującym była chęć stworzenia klubu o polskim rodowodzie - w sąsiednim Bielsku prężnie działały niemieckie kluby, które dominowały w regionie. Istniała potrzeba przeciwstawienia się im poprzez tworzenie klubów o polskim rodowodzie. BKS powstał na bazie Towarzystwa Sportowego "Szczerbiec", w którym uprawiano turystykę, gimnastykę sportową na wzór wojskowy oraz tenis stołowy.  TS "Szczerbiec" który był pionierem działalność patriotyczna i sportowa powstał na przełomie 1913 i 1914 roku. Tuż po pierwszej wojnie światowej „Szczerbiec” był jedynym obok czechowickiego Robotniczego Klubu Sportowego polskim stowarzyszeniem sportowym w podbeskidzkim regionie, który przybrał najpierw nazwę KS „Polonia” a później KS „Kresy” a w 1922 roku trwałą nazwę – Bialski Klub Sportowy. W klubie od samego początku największy nacisk kładziono na sekcję piłki nożnej. Pierwsze sportowe kroki stawiano pod kierownictwem historycznego zarządu, na czele którego stanął Rudolf Kobiela, a jego zastępcą był Walerian Figiel. Pozostałymi jego członkami byli: Edward Kaczmarczyk, Bronisław Mozes, Jan Pieczora, Ignacy i Szymon Sadlikowie, Czesław Wielgus oraz Kazimierz i Edward Zychowie. Interesująca były także działalność kulturalno – oświatowa Bialskiego Klubu Sportowego. W sali „Czytelni Polskiej” w Białej, działacze i sportowcy klubu urządzali liczne spotkania i podwieczorki towarzyskie, na których nauczyciele i sympatycy klubu mówili o potrzebie kształtowania patriotycznej postawy młodzieży i ducha polskości. Ta praca dała piękne wyniki: założono Polskie Towarzystwo Śpiewaczy w Białej, na którego czele stanął długoletni prezes, BKS-u Rudolf Kobiela. Już w 1927, po 5 latach działalności, powstał w Białej stadion, na którym drużyna rozgrywa mecze do dnia dzisiejszego. Stadion został w całości sfinansowany ze środków klubowych. W okresie międzywojennym piłkarska drużyna BKSu nie odnosiła żadnych znaczących sukcesów, natomiast w klubie prężnie rozwijały się sekcje lekkoatletyki, kolarstwa, tenisa stołowego, a przede wszystkim turystyki, która stanowiła początek polskiego ruchu turystycznego w Beskidach, tym samym przeciwstawiając się niemieckiej dominacji w tej dziedzinie, a także przyczyniająca się do rozwoju sekcji narciarstwa przy Polskim Towarzystwie Narciarskim w Białej. Klub stawiał sobie najwyższe cele i dążył do podwyższenia stopnia zawodowstwa, a także rozwoju nowych sekcji.Ambitne plany rozszerzenia działalności sportowej i podniesienia na wyższy poziom sportu wyczynowego zniweczyła II wojna światowa. Wielu sportowców i działaczy BKS zamienili stroje sportowe na mundury, a sprzęt na uzbrojenie. Nie zabrakło ich w szeregach obrońców Ojczyzny. Żołnierska śmierć dosięgła Eugeniusza Jakubowskiego i Zbigniewa Gerzyka, lotnika Zbigniewa Jakubca, który został zestrzelony nad Kanałem La Manche podczas powrotu z lotu bojowego nad Niemcy. W obozach koncentracyjnych zginęli prof. Władysław Boźyczko, wielce zasłużony wychowawca młodzieży, a także Witold Statkiewicz, Józef Pikuła, Ferdynand Dzień, dr Wojciech Figiel, Józef Wajdzik. Aktywnie działał w podziemiu jako członek ZWZ - AK znany bialski aptekarz, były piłkarz BKS Stefan Ganszer. W 1942 roku został zatrzymany przez gestapo w trakcie przenoszenia materiałów wybuchowych. Po wielomiesięcznych przesłuchaniach i torturach został zesłany do obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu gdzie zginął w 1943 roku. Także inni sportowcy i działacze zapłacili cenę najwyższą za powiązania z AK-owskim podziemiem. Nie doczekał również wyzwolenia dr Józef Hipp - ostatni przedwojenny prezes klubu.


Po wojnie klub szybko się odrodził. Już w maju w 1945 roku rozpoczął swoją działalność. Jako pierwsi rozpoczęli swoje normalne zajęcia piłkarze i przystąpili do rozgrywek "B" klasy powiatu bielskiego. Ponownie najprężniej działającą sekcją była piłka nożna, już po roku awansowali wyżej. Przełom lat 40 i 50 to prawdziwy rozkwit bialskiego klubu. W najlepszym okresie działania istniały aż 22 sekcje sportowe (m.in. Siatkówka, Hokej, Podnoszenie ciężarów, lekkoatletyka, kolarstwo, tenis stołowy). Głównym opiekunem była Bielska Fabryka Maszyn Włókienniczych \"Befama\", a prezesem klubu był jej dyrektor naczelny Eugeniusz Główka. W tym czasie, dzięki finansowej pomocy Befamy rozbudowano bazę sportową klubu. Przebudowano stadion przy ul. Żywieckiej i
stworzono nowoczesny obiekt sportowy. W połowie lat 50 odnotowano pierwszy poważny sukces w historii klubu. Żeńska drużyna siatkarek, powstała zaledwie w 1951, awansowała do I ligi siatkówki kobiet. Natomiast już w 1955 roku drużyna odniosła pierwszy krajowy sukces w tej sekcji, zdobywając puchar CRZZ w największej masowej imprezie siatkarskiej w Polsce oraz puchar GKKF, odpowiednik późniejszego Pucharu Polski. Lata 60 nie przyniosły klubowi większych sukcesów w ani piłce nożnej, ani w siatkówce. Bliskimi awansu do II ligi byli tenisiści stołowi. Dobrze prezentowała się natomiast sekcja ciężarowców. Tytuły mistrzów Polski wywalczyli Włodzimierz Torbus, Antoni Pietruszek, który został w swojej wadze rekordzistą świata i kilku innych zawodników. Lata 70 to nowy opiekun "Stali", jeden z największych zakładów na terenie miasta - istniejącego od 1951 już jako Bielsko-Biała - Fabryka Samochodów Małolitrażowych (FSM), a przede wszystkim jej zakład nr 1. Prezesem klubu został dyrektor naczelny fabryki Ryszard Dziopak, a później dyrektor zakładu nr 1 FSM Karol Stekla. Nowy patronat opłacił się. Piłkarze dwukrotnie awansowali do II ligi - w 1973 (po 5 latach drużyna spadała) oraz 1981. Siatkarki, które opuściły ligę w 1958, powróciły do niej 1979 i grają nieprzerwanie do dnia dzisiejszego. Ten okres to również czas, kiedy bielski w bielskim klubie pracowało grono wybitnych trenerów: Antoni Piechniczek (piłka nożna), Jerzy Matlak (siatkówka kobiet), Włodzimierz Torbus (podnoszenie ciężarów), Leszek Gracz (tenis stołowy). W latach 80 po raz kolejny rozbudowano infrastrukturę sportową. Powstała hala sportowa, hotel, gabinety odnowy biologicznej. Coraz prężniej działa sekcja siatkówki kobiet, która w 1987 sięgnęła po wicemistrzostwo Polski, a od 1988 przez 4 sezony regularnie zdobywała mistrzostwo Polski oraz trzykrotnie Puchar. Obecnie prężnie działają tylko sekcje siatkówki kobiet i piłki nożnej. Połowa lat 80 i 90 to ciężki okres dla sekcji piłkarskiej BKSu. Po spadku z II ligi w 1983 roku, klub już nigdy nie grał tak wysoko w rozgrywkach na szczeblu centralnym. Ze zmiennym szczęściem piłkarze radzili sobie w klasie okręgowej, IV i III lidze. W ostatnim sezonie zespół wywalczył utrzymanie w IV lidze, co dawało miejsce w zreorganizowanej nowej III lidze, grupie śląsko-opolskiej. Znacznie lepiej radzi sobie sekcja siatkówki kobiet. Od 1987 roku do 1998 (oprócz 1995) siatkarki z Bielska-Białej zawsze zajmowały miejsce w pierwszej trójce, oraz zdobyły tytułu mistrzowskie Polski. W latach dziewięćdziesiątych duże sukcesy na arenie krajowej i pomostach światowych odnosili bialscy ciężarowcy i trójboiści. Do najlepszych należał Andrzej Stanaszek, wielokrotny mistrz i rekordzista świata. Jest on wychowankiem trenera Stanisław Mirochy. Aktualnie w BKS działają trzy sekcje : piłka siatkowa, piłka nożna oraz podnoszenia ciężarów i trójboju siłowego. W 2012 roku BKS STAL Bielsko-Biała obchodzi uroczystości 90-lecia


Źródła na podstawie książki  "Zarys Historii Bialskiego Klubu Sportowego STAL"