wtorek, 3 września 2013

Bielskie Orły

19 sierpnia 1939 r. dowódca Armii "Kraków" gen. Antoni Szylling rozkazał przesunąć cztery myśliwce z lotniska rakowieckiego w Krakowie na lotnisko w Aleksandrowicach pod Bielskiem. Dowódcą oddziału był podporucznik Wacław Król. Podlegali mu piloci: podchor. (ppor.) Władysława Chciuka, plut. Leopolda Flanka, kpr. J. Kremskiego i ppor. W. Króla ze 121 EM oraz ppor. B. Skibińskiego, st. szer. P. Kowalę, st. szer. Tadeusza Kriegera i plut. Antoniego Markiewicza ze 122 EM. Cały oddział liczył ponad 30 ludzi. 
O świcie 1 września, miedzy godz. 4.45 a 5.45, Niemcy przekroczyli granicę Polski na całej szerokości pasa obrony Armii "Kraków". 4 Luftflotte "Süd-Ost" uderzyła w rejon obronny Armii "Kraków" już o godz. 4.40. Bielsko zostało zbombardowane około godz. 6. Celem ataku miało być lotnisko w Aleksandrowicach. Nad miasto nadleciało kilka wrogich samolotów. Prawdopodobnie były to Junkersy Ju-87 "Stuka", gdyż świadkowie ataku wspominają, że "od huku silników aż ziemia dudniła". Niemieccy piloci zmyleni dobrym maskowaniem zrzucili bomby na Błoniach w Mikuszowicach (na plac ćwiczeń za miastem w tzw. Cygańskim Lesie). Ich wybuchy nie wyrządziły nikomu żadnej szkody, a polskie myśliwce były gotowe do lotu już kilka minut po ataku. Piloci zasadzki w Aleksandrowicach mieli „pełne ręce roboty”. Wykonano 30 lotów, niszcząc bez strat własnych 2 bombowce Heinkel He-111 oraz obserwacyjnego Henschla Hs-126. Pierwsze zwycięstwa dla 121 Eskadry uzyskali plut. pil. Leopold Flanek (w rejonie Kęt) oraz kpr. pil. Jan Kremski (w rejonie Trzyńca). Jak pisze Wacław Król w „Krakowskich skrzydłach” walka pary, w której leciał Kremski, odbyła się pomiędzy Skoczowem a Cieszynem. Na patrolowanie rejonu Cieszyna poleciała sekcja w składzie prowadzący, ppor. Bronisław Skibiński i jego boczny, kpr. Jan Kremski. Pozostałe dwie maszyny czekały w pogotowiu na lotnisku.  zaraz po starcie polskie samoloty zaczęły się gwałtownie wznosić, pozostawiając pagórki po lewej stronie. Nad Skoczowem "jedenastki" miały już 4000 metrów wysokości. Piloci wyrównali maszyny do lotu poziomego i polecieli wzdłuż toru kolejowego prowadzącego w kierunku Cieszyna. Zachowując ciszę radiową, bacznie penetrowali przestrzeń przed sobą. Wtedy właśnie Bronisław Skibiński usłyszał w słuchawkach skrzeczący głos Wacława Króla.


 PZL P-11c podporucznik Wacław Król

- Sokół, sokół, jak mnie słyszysz? Wzywa ziemia. - Ziemia, ziemia, ja sokół, słyszę dobrze, co dla mnie? Sokół, sokół, ja ziemia. Uważaj, w twoim rejonie trójka niemieckich bombowców, wysokość trzy tysiące - Wacław Król przekazał lotnikom informację, którą otrzymał od obserwatora z sieci dozorowania.Obaj polscy piloci wzmogli obserwację przestrzeni, wytężali wzrok, wykonywali zakosy dla lepszej penetracji. Nagle B. Skibiński zauważył w dole o jakieś 800 metrów niżej szyk nie trzech, a pięciu samolotów hitlerowskich, rozpoznał w nich Dorniery. Zbliżały się z zachodu. Polacy zdecydowali się na atak. B. Skibiński był podniecony. Szarpnął dźwignią gazu i wykonując skręt w prawo zwalił się na hitlerowskie bombowce. Lecz i Niemcy zauważyli polskie myśliwce. Strzelcy pokładowi otworzyli gęsty ogień. Dowódca Dornierów położył swój samolot w skręt. Za nim powtórzyły manewr następne bombowce. Dorniery zrzuciły bomby - nie w wyznaczony cel, a po prostu w pole. Postanowili uciekać. B. Skibiński wziął na celownik ostatni samolot w szyku. Zbliżył się do niego na odległość 300 metrów i otworzył ogień z broni pokładowej. Wciąż miał nieznaczną przewagę prędkości. Dopędzał szyk, gdy nagle silnik jego samolotu zachłysnął się, a po skrzydłach uderzyły pociski. Hitlerowskie maszyny umykały, Polak nie mógł już liczyć na zwycięstwo. Tymczasem J. Kremski, wybrawszy odpowiedni moment, wykonał ostry przewrót i od strony słońca runął w stromym locie na Dorniery. Strzelał do nich pod kątem 45 stopni i widać było, że pociski smugowe ogarniają jeden z wrogich samolotów. J. Kremski minął go bardzo blisko i wykonał skręt w lewą stronę. Jeden z silników hitlerowskiego bombowca zadymił. Pozostawał przy tym w tyle za całym szykiem i najwyraźniej obniżał wysokość lotu. Wkrótce wyskoczyła ze spadachronami jego załoga. Hitlerowski bombowiec runął do ziemi. Po walce B. Skibiński na uszkodzonym samolocie zawrócił na lotnisko. Z silnikiem wciąż miał kłopoty, nieposłuszny mechanizm co pewien czas "kichał" i krztusił się. Temperatura oleju podskoczyła. Lotnisko znajdowało się jednak blisko, z tej wysokości można było wylądować nawet bez pracującego silnika. Samolot Polaka dotknął kołami ziemi i potoczył się po murawie. Zdawało się, że dobieg zakończy się normalnie, gdy wtem zaczęło się dziać coś niedobrego. "Jedenastka" przechyliła się na prawą stronę, podniosła niebezpiecznie ogon do góry i przewróciła się na plecy. B. Skibiński wygramolił się z kabiny, zanim piloci i mechanicy dobiegli na miejsce wypadku. Nie odniósł żadnych obrażeń, gdyż był solidnie przypasany do siedzenia. Oględziny maszyny ujawniły przyczynę krasy. Była nią przestrzelona opona. Samolot miał także kilka dziur w skrzydłach, a jego silnik był zachlapany olejem. Wkrótce nadleciał J. Kremski. Jego lądowanie odbyło się bez zakłóceń.

 Na zdjęciu uszkodzona Maszyna ppor. Skibińskiego  na lotnisku Aleksandrowice

 Niemiecki pilot został zatrzymany i wieczorem 1 września oficer informacyjny 21 DPG kpt. Leon Firczyk oraz kpt. dypl. Witold Wróblewski mogli przesłuchać pierwszego jeńca wziętego do niewoli przez żołnierzy mjr Franciszka Perla, dowódcy I batalionu 4 psp. Lotnik zestrzelony nad Skoczowem okazał się podporucznikiem. W protokole z przesłuchania zapisano, że zachowywał się wobec polskich oficerów wyzywająco i bezczelnie.

 PZL P-11c

Wieczorem 1 września, na rozkaz nowego dowódcy III/2 Dywizjonu Myśliwskiego, kpt. pil. Waleriana Jasionowskiego, samoloty z zasadzki w Aleksandrowicach dołączyły do macierzystej eskadry.O godz. 17 trzy PZL P-11c odleciały na lądowisko Igołomnia 25 km na wschód od Krakowa, dołączając w ten sposób do swego macierzystego dywizjonu, który nieco wcześniej przyleciał tam z podkrakowskich Balic. W ten sposób polskie lotnictwo zakończyło swój udział w bitwie granicznej o Śląsk Cieszyński. 





 źródła na podstawie 308.cieszyn.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz