środa, 5 czerwca 2013

„BITWY NAD BIAŁKĄ” cz. 2

Zgodnie z obietnicą podajemy Niemiecką wersje  dotyczące tzw. bitwy nad Białką, która miała miejsce w czerwcu 1914. Sokół Bielski świętował 10-lecie istnienia, zaplanowano z tej okazji uroczystości, na które przyjechały liczne oddziały sokole z Galicji i ze Śląska ( według Niemców tylko z Galicji ). Czekam na komentarze, zwłaszcza te dotyczące rozbieżności w obu tekstach. Miłej lektury.


28 czerwca 1914 Bielsko i Biała
Niemiecka RELACJA Z TZW. „BITWY NAD BIAŁKĄ”


Jak wiadomo rada miasta Bielsko podobnie jak sejmik wojewódzki zabroniły organizacji pochodu polakom na terenie miasta Bielsko. Ponadto Burmistrz zabronił plakatować, nosić emblematów, strojów i banerów klubowych w daniach 28 i 29 czerwca na terenie miasta Bielsko. Mimo tego, że Polacy o tym wiedzieli upierali się by jednak przeprowadzić ten pochód. Burmistrz sporządza szczegółowe zalecenia jak wykonać zalecenia miejskich i lokalnych rad. Ponieważ policja z Bielska nie posiada wystarczających sił, przyjechała jeszcze 15stu funkcjonariuszy z Opway. W sumie lokalny komisarz Bezdek posiadał pod sobą 50 podkomendnych. Tą siła opanowany został całkowicie przyczółek na moście po Bielskiej stronie miasta (…). Polacy przybyli już rannymi pociągami z Krakowa, Lwowa, Stryja (miasto obecnie na terenie Ukrainy) i innych miast Galicji. Uniemożliwiono wysiadkę w Bielsko i wszystkie pociągi kierowano na dworzec do Białej. Peron był już przez niemców gęsto zajęty, Polacy wpadali we wściekłość i klneli nieprawdopodobnie z okien w wagonnych. Około 9 godziny ukazali się pierwsi członkowie Sokoła w strojach klubowych na głównej ulicy w Białej.Oni chcieli przejść do Bielska, ale zostali powstrzymani przez postawionych już na galicyjskiej stronie żandarmach. W międzyczasie przybywało coraz więcej ludzi z polskich stowarzyszeń, Sokolników, Harcerzy, myśliwych i strażaków z okolic, w sumie ok. 4000 ludzi (…). Cała ta duża grupa ludzi zebrała się na ulicy dworcowej w Białej. Ponieważ Niemcy tak bardzo kochają pokój byli bardzo chętni na podjęcie jakiego kompromisu. Chcieli pozwolić na przejście przez Bielsko pod warunkiem ściągnięcia emblematów klubowych i czerwonych koszul. Nawet sama taka propozycja do nich nie przemówiła. Posiadacz młynu Dobija, jeden z bardziej znanych agitatorów, podburzał polaków przemową aby nie zgadzać się na takie warunki i brać miasto Bielsko siłą. Nagle wprawiła się w ruch ogromna liczba Niemców. Wszystko śpieszyło do kładki na Białej obok łaźni, bo tam pojawiła się czołówka polskiego pochodu, prowadzona przez lokalnego komendanta straży. Polacy ostatecznie już zadecydowali, przebiją się siłą bo wszędzie indziej odesłani będą z powrotem. Żandarmi otrzymali rozkaz utworzenia kordonu by uniemożliwić przejście do lokalnego zakładu tekstylnego. (…) Polacy przepychali postawioną na galicyjskiej stronie Białą Policję i przepchali ją na środek kładki. Tam spotkali się z Bielską policją i się zatrzymali z podchodzeniem. Niemcy uciszyli gwizdki i pozostał tylko jeden i zaśpiewali wtedy „Wachta nad Renem”. Polacy odpowiedzieli wściekłymi okrzykami i klnięciami. (…) Nagle zauważono podniesione pięści polskich strażaków, można było zauważyć jak oni chcą przejść ponad tłumem przez policję, by wejść do Bielska. Już można było zauważyć jak luzowali paski by wyciągnać i wprawić w ruch toporki, równocześnie pokazując pistolety. Wtedy Policjanci ruszyli na wolne pole oddali salwę ponad głowami i zepchnęli polaków powrotem za kładkę i w okamgnieniu wyczyszczono teren. I nagle z strony polskiej zaczęły lecieć kamienie na stronę niemiecką (…). Nagle rozprysnął się tłum i ukazali się poszkodowani, ostro krwawiący zostali na bok
przesunięci. (…) Niemcy zaczęli również rzucać kamieniami, które, jak się dało usłyszeć wielu polakom poszkodowało. Szczególnie jeden Komendant straży z okolic Białej był jak oszalały. Nieustanie ciskał kamieniami na drugą stronę i tylko ogromnym wysiłkiem został ściągnięty przez komisarza żandarmerii. Nagle dało się słyszeć okropny hałas z zabielającej fabryki z drugiej kładki przejściowej. Spora grupka polaków przemknęła tam i chcieli przejść przez koryto rzeki by napadnąć na Niemców od tyłu. Tutaj rozegrała się normalna jatka dopóki żandarmi nie zawrócili polaków. Jak tylko konna żandarmeria przybyła cofnęli się Polacy i przestali rzucać kamieniami. Jak tylko zobaczyli zebranych w domu klubowym polaków i zdali sobie sprawę, że sprawy nabierają zły obrót zmienili taktykę na prośby. Próbowali dom posprzątać i obiecali przenieść się do Białej, pod warunkiem, że będą wtedy strzeżeni!. W tym celu żandarmeria uformowała szpaler od wyjścia z na wewnątrz skierowanymi bagnetami i wtedy wyszli Polacy z budynku, w sumie ok. 150 ludzi. W sumie paru ubranych w barwy klubowe sokolników parę dziewczyn i kobiet, poza tym większość dość nędznie wyglądających ludzi, na których jak się spojrzało to byli wręcz rad tak tanio z tej sytuacji wyjść. Na czele na koniach znajdowali sie policianci. Polacy zostali przez Żandarmerie do środka wzięci i eskortowani aż do kładki. Niemcy między sobą zastanawili jaką narodową piosenką zaśpiewać. Jadna grupa zdecydowała się, że do tej sytuacji najbardziej pasuje śpiewka: „ muszę wyjść z tego miasta…”. Polski dom leży opuszczony, a z zdobycia Bielska pozostał godny pożałowania odwrót bez czci. O pierwszej w południe panowała już wszechobecna cisza, która w Bielsku przynajmniej przez nic więcej nie będzie zmącona. 
 
                                                                                                                  Tłumaczenie : Beniamin


 W 2011 roku znaleziono nowe, interesujące materiały archiwalne na temat słynnej „bitwy nad Białą”. Wynika z nich prowokacyjna rola odegrana przez niektórych Niemców w Białej w tych wydarzeniach (np. fabrykanta Rudolfa Schmidta), podobnie jak żandarmerii powiatowej, której komendant, Polak Zieliński, gotów był już do wydania rozkazu strzelania do polskich manifestantów. Cudem nie doszło do masakry Polaków, co niewątpliwie ucieszyłoby różne czynniki niemieckie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz