piątek, 21 czerwca 2013

Bielsko-Bialski budżet partycypacyjny



Ostatnio radni Bielska-Białej podjęli temat większego i bezpośredniego udziału obywateli miasta w decydowaniu o jego wydatkach. Warto zaznaczyć, że po Sopocie i Dąbrowie Górniczej jesteśmy trzecim miastem w Polsce, którego rządzący chcą podzielić się władzą z mieszkańcami.


Idea budżetu partycypacyjnego zaistniała w pełni w brazylijskim mieście Porto Alegre,  gdzie od 1989r. tysiące mieszkańców miasta decydują o sporej części jego wydatków.
Według pierwszych założeń akcji z ogólnego budżetu miasta około 2-3% ma zostać wydzielonych do dyspozycji mieszkańców. Wydaje się to niezbyt wiele, jednak biorąc pod uwagę, że w 2013r. miasto Bielsko-Biała przeznacza na inwestycje ok. 47mln zł, kwota 6mln, o którą walczą zainteresowani partycypacją wydaję się już być znacząca.              
Na spotkaniu  radni chcieli usłyszeć od mieszkańców, w jaki sposób chcieliby spożytkować uzyskaną kwotę. Padały odpowiedzi na pytania, czy mają to być projekty twarde związane z inwestycjami w infrastrukturę, czy może miękkie jak festyn rodzinny, różne akcje społeczne. Czy należy skupić się na projektach małych czy dużych? Inwestycje osiedlowe/dzielnicowe czy większe, miejskie/miedzy-osiedlowe? Wiadomym jest, że trzeba będzie wykorzystać tzw. rady osiedli w Bielsku (właściwie to rady dzielnic, ale zwyczajowo przyjęto je nazywać osiedlowymi). Są one gotową strukturą aktywnych ludzi, którą można wykorzystać w dużej mierze do tego celu. Świetną zaletą jest to, że dowolne zgrupowanie mieszkańców może wspólnie ubiegać się o pieniądze na dany projekt. Również liczne stowarzyszenia działające w mieście mogą skorzystać z budżetu partycypacyjnego.  
Pozostaje jeszcze kwestia jak ostatecznie będzie wyglądać proces decyzyjny. Większość obecnych na spotkaniu w bielskim ratuszu była zdania, aby głosowanie na projekty odbywało się w maksymalnie ułatwiający sposób, czyli  przez internet, telefon, osobiście i oczywiście przez kilka dni lub więcej. Były wnioski, aby w głosowaniu i składaniu projektów mogli brać udział już 16-latkowie i nie tylko obywatele, ale również mieszkańcy tymczasowo zameldowani jak np. studenci.
Nie rozstrzygnięta ostatecznie jest również kwota i procent ogólnego budżetu.  Przed mieszkańcami jeszcze kilka spotkań, a przed radnymi pewnie kilkadziesiąt oficjalnych i zakulisowych dyskusji. W Bielsku sądząc po pierwszych uczestnikach spotkania, w akcję zaangażowanych jest póki co kilkudziesięciu mieszkańców. A prócz tego kilku radnych, głównie z PIS, co nie dziwi, gdyż z inicjatywy tego ugrupowania podjęto uchwałę o budżecie partycypacyjnym w mieście.
Miejmy nadzieję, że z czasem Bielsko będzie modelowym przykładem demokracji uczestniczącej. Gdzie jak w Brazylii, w ustalaniu budżetu partycypuje tysiące mieszkańców. Może z czasem będzie do współdecydowania 50% a może 100%  kwoty budżetu? Nie miałbym nic przeciwko, aby nawiązać do tradycji greckich polis. Tych, gdzie demokracja rzeczywiście oznaczała władzę ludu. Zanim przyszła oligarchia, plutokracja, tyrania czy inny lokalny układ władzy.

Klusek 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz